Tragedia Odry
Tragedia Odry, fot. pixabay
Zatrucie rzeki toksynami to mało powiedziane. Mamy do czynienia z niewyobrażalną, i co gorsza nieprzewidywalną w skutkach, katastrofą ekologiczną. Tony martwych ryb, zatrutych chemikaliami wyławiane są na setkach kilometrów biegu rzeki. Zniszczony został ekosystem Odry. – Wybrane komunikaty, relacje, komentarze
Zobacz także
Bank Pocztowy S.A. Kredyt na OZE dla spółdzielni i wspólnot
Wysokie ceny energii, termomodernizacji oraz ogólnego utrzymania budynków będą dla spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych coraz większym wyzwaniem. W obliczu takiej sytuacji Bank Pocztowy wychodzi naprzeciw...
Wysokie ceny energii, termomodernizacji oraz ogólnego utrzymania budynków będą dla spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych coraz większym wyzwaniem. W obliczu takiej sytuacji Bank Pocztowy wychodzi naprzeciw potrzebom lokalnych społeczności, oferując korzystne rozwiązanie w postaci Kredytu na OZE (Odnawialne Źródła Energii).
Bank Pocztowy S.A. Finansowanie OZE – łatwiej, szybciej, prościej. Bank Pocztowy oferuje kredyt na korzystnych warunkach
Wychodząc naprzeciw potrzebom Spółdzielni i Wspólnot Mieszkaniowych, Bank Pocztowy oferuje elastyczny Kredyt na OZE o dowolnej wysokości, jednak nie niższy niż 10 tysięcy złotych. Jak przyznaje Paweł Andrzejczyk,...
Wychodząc naprzeciw potrzebom Spółdzielni i Wspólnot Mieszkaniowych, Bank Pocztowy oferuje elastyczny Kredyt na OZE o dowolnej wysokości, jednak nie niższy niż 10 tysięcy złotych. Jak przyznaje Paweł Andrzejczyk, Dyrektor Departamentu Bankowości Instytucjonalnej Banku Pocztowego, kredyt na odnawialne źródła energii (OZE) to odpowiedź na rosnące zapotrzebowanie Wspólnot i Spółdzielni Mieszkaniowych, które chciałyby w najbliższym czasie sfinansować projekty związane z efektywnością energetyczną.
ROCKWOOL Polska Sp. z o.o. Fotowoltaika na dachu płaskim z płytami HARDROCK
Panele fotowoltaiczne z coraz większym natężeniem wrastają w miejską tkankę, uwalniając nas od wysokich rachunków za prąd. Montowane są nie tylko na dachach domków jednorodzinnych czy biurowców, ale również...
Panele fotowoltaiczne z coraz większym natężeniem wrastają w miejską tkankę, uwalniając nas od wysokich rachunków za prąd. Montowane są nie tylko na dachach domków jednorodzinnych czy biurowców, ale również uczelni, szkół, bibliotek czy kompleksów rekreacyjnych. Nadchodzące inicjatywy UE zobowiążą właścicieli budynków do instalowania paneli fotowoltaicznych na płaskich dachach powyżej 250 m2 na budynkach użyteczności publicznej i komercyjnych od 2027 r., wspierając przyspieszony wzrost do 600 GW.
Pierwsze zatrucie odpadami azotowymi miało miejsce 12 lipca. Świadomi śnięcia ryb (w basenie portowym Kanału Kędzierzyńskiego) są pracownicy Azotów. Powiadomili prezesa. Zrzuty szły dalej. Poprawkę chlorową zrzucił Jack-Pol. Ten miks zasolił wodę i przy niskim poziomie wody nastąpił wzrost toksyn.
Pierwsze sygnały o skażeniu Odry pojawiały się w lipcu. Pierwsi alarmowali wędkarze. Na FB lokalnych kół Polskiego Związku Wędkarskiego informowali o śniętych rybach w Kanale Gliwickim (podejrzany Bumar – Łabędy, zgłaszano już nawet w marcu). Wędkarze pisali też o martwych bobrach i ptakach. Niedługo po tych doniesieniach pojawiły się kolejne – o martwych rybach na wysokości Oławy (podejrzany Jack-Pol).
Od końca lipca obserwowany był pomór ryb w Odrze, od Oławy w dół. Również w okolicach Wrocławia. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska bada sprawę od chwili otrzymania pierwszego zgłoszenia (27.07.).
Służby ochrony środowiska przypuszczają, że za skażenie Odry mogą odpowiadać zakłady przemysłowe. Trwa kontrola fabryk i zakładów, które według danych Wód Polskich zrzucają ścieki do rzeki. – Sprawdzamy też, czy ktoś nie wypuścił ścieków nielegalnie. Wykorzystujemy m.in. drony.
Ludzie alarmują, instytucje milczą
„Z każdym dniem zjawisko śnięcia ryb przybiera większą skalę. Na dzień dzisiejszy nie mamy informacji co do źródła zatrucia wody” – taki komunikat podał 30 lipca PZW z Oławy. Pierwsze przypadki odnotowano tu 26 lipca. Mieszkańcy i wędkarze wyłowili z rzeki prawie osiem ton martwych ryb. – Takiego koszmaru jeszcze nie było. Wyciągaliśmy leszcze, płocie, brzany, ukleje, sandacze, metrowe szczupaki i jeszcze większe sumy – mówił koordynujący akcję prezes wrocławskiego PZW Andrzej Świętach. – Tego, co padło, nie odbudujemy przez najbliższe 10 lat. – Sytuację skomentował w liście otwartym: „Należy stwierdzić, że dokonano przestępstwa zbrodni na ekosystemie rzeki Odry. Mam nadzieję, że sprawcy tego czynu zostaną ustaleni i poniosą daleko idące konsekwencje swoich bezmyślnych, a może świadomych wykonanych z premedytacją działań”.
W Słubicach (woj. lubuskie) spotykamy grupę mieszkańców, która wyławia martwe ryby. – Są dziwne, napuchnięte. Niektóre wpół żywe. Niemożliwe, żeby dopłynęły z górnej Odry. Padają tutaj – mówi jeden z mieszkańców. Padają nie tylko ryby, również małże i kraby, dotychczasowe symbole czystości Odry.
Z Odry wyławianych jest mnóstwo śniętych ryb, widać też martwe ptactwo wodne, dryfujące po rzece. Fala się przesuwa. – Martwe ryby są już w zachodniopomorskim (11.08.) – Zalegają setki małych ryb. Są też większe okazy. Część z dziwnymi naroślami. – Jakby im skrzela wywaliło. Okropne. Tamta jeszcze płetwami rusza – mówi wędkarz. Są sumy, amury, bolenie. – Na wodzie jest jakiś nalot. Śmierdzi, wygląda obrzydliwie – mówi inny. – Część ryb już zalega na dnie, są ich tysiące. Poddajemy się!
– Serce się kraje na ten widok. Ławice martwych ryb! Odra już się taka czysta zrobiła, były w niej nawet raki – mówi M. Kamzol z PZW „Kleń” z Głogowa.
Problem pojawia się na innych odcinkach Odry. – Niestety… Skażenie dotarło do Krosna Odrzańskiego. Śnięte ryby widać w nurcie… Czy ktoś odpowie za tę katastrofę ekologiczną? Straż Rybacka działa z naszą Strażą Miejską. Straż Rybacka ma odłowić nieżyjące ryby, by nie płynęły dalej. Zanim tu dotarły, mogły pokonać nawet 200 km – mówi Marek Cebula, burmistrz Krosna Odrzańskiego.
Odra zatruta!
Podejrzany – mezytylen. Wydział Inspekcji WIOŚ we Wrocławiu pobrał 28.07. próbki wody z Odry w następujących punktach: poniżej Jazu Lipki, w Oławie, w m. Łany. Na podstawie pomiarów nie potwierdzono odtlenienia wody w rzece, czyli tzw. przyduchy. Natomiast wysoki poziom tlenu w wodzie odbiegający od typowych stężeń tlenu w okresie letnim (gdy wysokie temperatury, niski stan wód, brak zakwitu w wodzie, wysoka temperatura wody) wskazywał na jego nienaturalne pochodzenie. – Możliwe, że do wody przedostała się substancja o właściwościach silnie utleniających, z której w wyniku reakcji zachodzących w wodzie, uwalnia się tlen. Po intensywnych opadach deszczu, nastąpił spadek nasycenia tlenem. (…) W dwóch punktach: śluza Lipki oraz w Oławie, stwierdzono z ponad 80% prawdopodobieństwem występowanie mezytylenu (1,3,5-trimetylobenzen), substancji o działaniu toksycznym na organizmy wodne – czytamy w komunikacie.
– Nie wiemy, co dokładnie się wydarzyło, ale sytuacja jest poważna, to katastrofa ekologiczna – mówi Marta Gregorczyk z Greenpeace. – Odbudowanie ekosystemu zajmie lata, jeśli nie dekady.
Skażona Odra, zatruta bardzo niebezpieczną substancją, umiera. Szokujące zdjęcia martwych ryb w Odrze obiegły ogólnopolskie media. GIOŚ podał w środę (10.08.), że winne są chemikalia. – To może być niekontrolowany zrzut odpadów z jakichś procesów produkcyjnych. Było już kilka takich przypadków i nie stwierdzono, kto tego zrzutu dokonał.
Wędkarze o dramatycznej sytuacji w rzece informują na You Tube od lipca: – Od kilku dni na Odrze dokonuje się jej całkowite unicestwienie. Na skutek prawdopodobnego zatrucia giną ryby oraz inne organizmy wodne. Totalna masakra... koniec tej rzeki... pod kątem wędkarskim uchodziła za bardzo atrakcyjne łowisko... do dzisiaj.
– Zobaczcie co tu się dzieje? Tragedia, no tragedia! Niektóre ryby jeszcze żyją! Duszą się, cierpią! Zabiło 100 kg suma! Ale dla ludzi bezpiecznie. Jasne! – Tej fali chemikalii Odra nie przeżyła… Strasznie się, biedaki, męczyły! Odór rozkładających się ryb jest potworny. Wędkarz filmuje stosy martwych ryb i … płacze. – Odra umiera! Wysłałem Wam filmik kanału ściekowego firmy Jack-Pol z Oławy. W Oławie każdy wie, kto truje!
Prezes Jack-Polu: Robią z nas kozła ofiarnego. Nie mamy nic wspólnego z katastrofą w Odrze! – Firma Jack-Pol znana była z wcześniejszego zrzutu do Odry odpadów. Miała pozwolenie. Zresztą jak inni.
Małgorzata Tracz z Zielonych zwraca uwagę, że w rejon Oławy zanieczyszczona woda, wraz z martwymi rybami przypłynęła już z opolskiego lub śląskiego. – Możliwe, że do skażenia doprowadził nie jeden konkretny wyciek z jednego, konkretnego zakładu, ale że doszło do reakcji chemicznej w wyniku połączenia różnych odprowadzanych do Odry substancji.
Wkracza premier!
„Sprawa zanieczyszczenia Odry jest skandaliczna, zrobimy wszystko, aby kwestia ta została wyjaśniona, a winni surowo ukarani” – oznajmił w mediach społecznościowych 11.08. premier Morawiecki. Dodał, że wie o katastrofie od 9 sierpnia (czyli poinformowano go po 2 tygodniach!). – Na moje polecenie w rejon katastrofy udają się wiceminister infrastruktury Grzegorz Witkowski i szef Wód Polskich, Przemysław Daca. – (…) Dodał, że Ministerstwo Infrastruktury i Wody Polskie pracują intensywnie nad zabezpieczeniem terenu i mieszkańców przed dalszym skażeniem. „Polskie rzeki to nasz narodowy skarb i przyszłość, dlatego wszystkie państwowe służby działają w tej sprawie z najwyższą intensywnością. Truciciele nie pozostaną bezkarni!” – napisał premier.
„Co robił rząd przez dwa tygodnie, na wczasy pojechał?”. Burzliwa konferencja w sprawie zanieczyszczenia Odry (11.08.) – Mamy do czynienia najprawdopodobniej z „trucizną”. Z rzeki wybrano co najmniej 10 ton martwych ryb. Straty sięgają kilkunastu milionów złotych – przyznał prezes Wód Polskich P. Daca. – To pokazuje, że mamy do czynienia z gigantyczną i bulwersującą katastrofą ekologiczną – powiedział do zgromadzonych mieszkańców. Co ciekawe jeszcze dzień wcześniej informował, że „nie należy popadać w panikę i mówić o totalnej katastrofie ekologicznej, bo nie widzimy jakiegoś masowego obumierania wszystkich gatunków”. Wystąpienia polityków w Cigacicach były wielokrotnie przerywane przez mieszkańców, którzy krytykowali rządzących za spóźnione decyzje. „Tchórze! Tchórze!” – usłyszeli politycy, gdy poinformowali, że nie będą odpowiadać na pytania.
– Czekamy na wyniki. Musimy mieć potwierdzony skład wody pod względem chemicznym – oznajmił wiceminister środowiska Jacek Ozdoba. – Dwa tygodnie za późno! Niech nie mówi pan komunałów i bredni! – krzyczał jeden z mieszkańców. Inny poprosił o środki na wiadra, rękawice i bosaki. Gdy wiceminister Witkowski spytał o ich przeznaczenie, wywołał gromki śmiech. Witkowski przekazał też, że Odra „została zatruta przez jakiegoś bandytę” i sprawcy zostaną pociągnięci do odpowiedzialności, niezależnie od tego, kim są. Podał, że próbki wody z Odry są już badane w Puławach (Instytut poinformował, że jeszcze wtedy ich nie dostał!).
– Myślę, że oni doskonale wiedzą, kto za to odpowiada. Trzeba teraz winnych pociągnąć do odpowiedzialności. Jeśli tego nie zrobią, to zobaczą, co oznacza złość ludzi. Zabili Odrę, więc zabili też nas – mówi właściciel sklepu wędkarskiego w Słubicach.
– To absurd, że o katastrofie ekologicznej Odry nie informują państwowe służby, tylko wędkarze. Dopiero po tygodniu wkracza ekopolicja, WIOŚ, pobiera próbki i składa doniesienie do prokuratury. To nie wina ludzi, którzy tam pracują, ale tego, że nie mają prawie żadnych uprawnień. Być może przez to nigdy nie poznamy prawdy – uważa Krzysztof Smolnicki, ekolog z Koalicji Czas na Odrę! – Urzędnicy nie informują mieszkańców o zagrożeniu. A po... 2 tygodniach nad Odrę, na prośbę premiera, przyjeżdża wiceminister. Co może zrobić? Poza fotografowaniem się nad rzeką. Potrzebne są zmiany systemowe: lepszy monitoring rzek, pieniądze na ochronę środowiska, większe uprawnienia dla ekopolicji – wylicza. – To, że wydajemy pieniądze na ochronę ludzi przed zabójstwami i wypadkami to oczywiste, ale gdy mamy wydać na monitoring rzek i ochronę środowiska, to już nie. W Polsce więcej ludzi umiera od smogu niż ginie z rąk morderców i w wypadkach. – To nie jest tylko lokalna sprawa, będzie miała konsekwencje dla całej Polski i nie tylko. To problem międzynarodowy. Zanieczyszczenia z Odry przemieszczają się i dotrą do Bałtyku. Niemcy już ogłosili stan zagrożenia ekologicznego – mówi. – Przez to, że trucizny w Odrze wciąż pozostają niezidentyfikowane przez służby państwowe, wnioski do prokuratury o ściganie winnych będą umarzane.
Służby specjalne wyposażone w warte miliony złotych programy do totalnej inwigilacji nie są w stanie namierzyć podejrzanych o zatrucie rzeki.
Rzeka to delikatny ekosystem, który będzie potrzebował lat, aby odrodzić się na nowo – mówi ekolożka z Wrocławia. – Państwowe służby nabierają wody w usta. Jak mogło dojść do takiej sytuacji? Przecież mamy odpowiednie służby. To tak duże zatrucie, że chyba nie mógł spowodować go krótkotrwały zrzut skażonych substancji do wody. Dlaczego nie działa prewencja? Nie monitorujemy potencjalnych trucicieli? – dziwi się.
Marszałek woj. lubuskiego Elżbieta Polak poinformowała, że w związku z zatruciem rzeki złoży wniosek o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej. „Pod żadnym pozorem nie wolno zbliżać się do Odry” – napisała na Twitterze . Dzieci się kąpały w Odrze jeszcze kilka dni temu, gdy rząd już wiedział, że trucizna płynie – powiedziała 12.08. Dodała, że samorządowcy nie byli informowani o sytuacji, mimo że „chodzi o zdrowie i życie ludzi”. – To największa katastrofa ekologiczna w Polsce Zachodniej od wielu lat. Zdumiewa bierność rządu, gdzie jest wojewoda? Nikt nie ostrzegł ludzi. PiS odebrał samorządom kompetencje, powołał Wody Polskie – teraz boleśnie doświadczamy czym jest centralizacja.
Katastrofa nie tylko polska
Są wyniki analiz niemieckich – w próbkach wody z Odry na granicy polsko-niemieckiej znaleziono rtęć, w laboratoriach zabrakło skali (11.08.). „Odrą płynie śmierć” – alarmuje niemiecki Bild, który donosi, że Polacy dalej nie wiedzą, co jest przyczyną masowego wybicia ryb”. W wodzie od dawna pływały martwe sumy, karpie, sandacze, leszcze i płocie — było ich tak dużo, że wypływały w stosach”. Jak podaje stacja „RBB”, rtęć została znaleziona w próbkach pobranych przez agencję ochrony środowiska Brandenburgii. Stwierdzono podwyższone stężenie soli, które może występować w zanieczyszczonych ściekach. Dalsze wyniki testów na rtęć i inne metale ciężkie wkrótce.
„Rtęć w Odrze. Nie wykryły jej polskie laboratoria. Pierwsze informacje o martwych rybach i smrodzie pojawiły się już 13.07. Zaobserwowano je przy śluzie poniżej państwowych zakładów chemicznych w Kędzierzynie” – dorzuca dziennikarz Bertold Kittel.
„Polska nie poinformowała Berlina o niepokojącym kryzysie”. Stacja RBB:
–To chyba największe zaskoczenie, że Polacy nic nie powiedzieli, a wiedzą o sytuacji już od 28.07. Brandenburski minister środowiska Axel Vogel, członek Zielonych, jest zbulwersowany tym, że polskie władze nie wydały natychmiastowego ostrzeżenia, gdy w lipcu dowiedziały się o problemie. „Powinni nas poinformować. Z Polski płyną jedynie przypuszczenia, żadnych oficjalnych informacji”.
12.08. premier M. Morawiecki mówi w podcaście rządowym: „Odra może potrzebować nawet lat, żeby wrócić do w miarę normalnego stanu (...). Z wściekłości chce się krzyczeć”. „Nie wchodźcie do wody, nie kąpcie się w niej” – apeluje o 14:00, a o 18:00 ogłasza: „Szanowni Państwo! Sytuacja związana z zatruciem jednej z największych polskich rzek – Odry, w ciągu kilkunastu godzin stała się najważniejszym tematem publicznej debaty. (…) Zrobię wszystko, co tylko możliwe, by jak najszybciej zminimalizować skutki skażenia i jego wpływ na ekosystem. Winnych tego skandalu, tego ekologicznego przestępstwa o ogromnej skali – chcemy jak najszybciej znaleźć i ukarać jak najsurowiej! Sytuacji, z którą mamy do czynienia, w żaden sposób nie można było przewidzieć, ale z pewnością reakcja odpowiednich służb mogła nastąpić szybciej. W związku z tym podjąłem decyzję o natychmiastowej dymisji: szefa Wód Polskich Przemysława Dacy i szefa GIOŚ – Michała Mistrzaka. Odpowiedzialność urzędników to kwestia ważna, ale teraz najbardziej na sercu leży nam ochrona ludzi i przyrody. Wciąż nie posiadamy stuprocentowej pewności co do przyczyn i źródła zatrucia, nie ulega jednak wątpliwości, że mamy do czynienia z jednym z najpoważniejszych skażeń środowiska od dawna. (…) Sprawę zatrucia Odry traktuję z najwyższym priorytetem i jestem w ciągłym kontakcie z ministerstwami(…), wojewodami i innymi służbami walczącymi ze skutkami skażenia. (…) Kolejne informacje spływają z godziny na godzinę i będziemy informować o rozwoju sytuacji oraz chronić wszystkich narażonych. Nie spocznę, dopóki źródło i skutki skażenia nie zostaną jak najszybciej wykryte i usunięte, a cała sytuacja odpowiednio wyjaśniona”.
– Każdy widzi, że źródło jest w Polsce – powiedział Axel Vogel. – Być może są to substancje, które i tak zawsze były odprowadzane do Odry, ale teraz nie są rozcieńczane, bo poziom wody jest bardzo niski. – Polscy dziennikarze nas dopytują, bo w Polsce nie mają informacji – dodał. Ekolog Finn Viehberg z WWF również jest zbulwersowany: – „Faktem jest, że odnotowujemy dramatyczny ubytek ryb w Odrze i należy się obawiać dalszych poważnych szkód w ekosystemie rzeki, także w Bałtyku. Przyczyną są prawdopodobnie nielegalne zrzuty przemysłowe. Krytykujemy zarządzanie kryzysowe polskich władz, które poinformowały o incydencie zdecydowanie za późno”.
Niemieckie media: Kiedy trucizna dotarła do Niemiec, Polska podniosła zapory! Poziom Odry, który w rzeczywistości był niski z powodu ekstremalnej suszy, został na krótko podniesiony o ok. 30 centymetrów. Po polskiej stronie musiały zostać otwarte zapory, aby szybciej spłukać chemikalia w kierunku Bałtyku, bo w tamtym czasie nie było dużych opadów.
Premier pojechał nad Odrę. Zarzucił Niemcom opieszałość. – Będę się kontaktował ze stroną niemiecką. Po ich stronie nie ma odpowiednich działań – powiedział podczas wizyty nad Odrą (13.08.) Co innego powiedziała obecna na miejscu wicestarosta, Gryfina Ewa Dudar.
W pobliżu Schwedt w Brandenburgii, w kierunku Bałtyku zmierza niekończąca się fala rybich zwłok, ok. 100 ton, napędzana przez prąd. (13.08.)
Komunikat GIOŚ: badania toksykologiczne wykluczyły rtęć i inne metale ciężkie. (13.08.)
„Rządowy triumf w związku z tym, że w Odrze to nie rtęć, przypomina 1:27 po wyborze Tuska i «Polacy nic się nie stało». To, że wciąż nie wiadomo co jest przyczyną zatrucia i nikt z władz nie poczuwa się do odpowiedzialności pokazuje, że PiS nie ma pomysłu na wyjście z kryzysu” – ocenił dziennikarz Jacek Nizinkiewicz. (14.08.)
Krajobraz po bitwie
W Polsce nie ma automatycznych stacji pomiarowych i stałego monitoringu. Monitoring WIOŚ, który jest prowadzony od 28 lipca, spowodowany został tym, co zaczęło się dziać w Odrze. Gdyby media i Niemcy nie nagłośniły sprawy w ogóle nie mielibyśmy tych badań.
– Są to prawdopodobnie zrzuty kopalniane, a one mają ekstremalnie wysokie zasolenie. Jeżeli duża ilość takiej wody dostałaby się do Odry, spowodowałoby to duże stężenie soli i organizmy żywe by umierały – tłumaczy prof. Marcin Drąg, chemik z Politechniki Wrocławskiej. Według eksperta, gdyby odpowiednie służby zareagowały wcześniej, można byłoby znacznie ograniczyć negatywne skutki.
„Ekosystem został zdewastowany, jest w głębokiej nierównowadze. Martwe zwierzęta, których nie zebrano i nie popłynęły dalej, leżą masowo na dnie i gniją. Martwe ryby wędkarze szacują na więcej niż 100 ton, martwych małży nikt nie liczy. (...) Rzeka wciąż jest zatruta, nadal może być zatruwana. I kolejne rzeki może spotkać to samo” – uważa Marta Sitak, ekolożka.
Do tej pory ani Główny Inspektorat Sanitarny, ani Wody Polskie nie wiedzą, co jest przyczyną (14.08.). Samorządowcy mają pretensje do rządu o zbyt późną reakcję w tej sprawie.
Jak poinformowała minister klimatu Anna Moskwa, próbki wody z Odry badane są w kraju i zagranicą. Zapowiedziała w czasie wspólnej konferencji z niemiecką minister środowiska S.Lemke, że przebadanych zostanie 300 kolejnych wskaźników. Planowane są też sekcje ryb (14.08., g. 22:00).
Pytanie do minister Moskwy: Kiedy pobrano pierwsze próbki? Wtedy, kiedy trzeba było. A kiedy trzeba było? Wtedy – dodał rzecznik ministerstwa.
Według naukowców jeśli próbki pobrano po 2–3 tygodniach od zatrucia mogą mieć już zupełnie inny skład chemiczny i – są bezużyteczne. A okazało się, że ryby, które wyłowiono jako pierwsze, spalono. Bez pobrania próbek!
Minister Moskwa od kilku godzin podaje, że kolejne analizy nic nie wykazały. Niedługo okaże się, że ryby się utopiły.
Niemieckie gazety piszą 16.08. o zbyt późnej reakcji polskich władz na skażenie Odry. Sueddeutsche Zeitung: „Nastroje pomiędzy politycznymi obozami w Polsce od dawna są tak samo zatrute jak woda w Odrze”. Die Tagezeitung: „Ryba psuje się od głowy. To znane także w Polsce powiedzenie słyszą teraz rządzący w Warszawie”. – Frankfurter Allgemeine Zeitung zamieszcza krótką notkę o minister Moskwie. Jej wypowiedzi określa jednym słowem: „samoobrona”.
Mnożą się teorie i hipotezy. Jedna: przyczyna to połączenie zrzutu ścieków + niski stan wody + wysoka temperatura. Druga: złote algi, pytanie: przyczyna, czy jednak skutek (działalności człowieka). Trzecia, czwarta…
Na tym kończę, jest wtorek 16.08. Bazując na informacjach, które mamy: Katastrofa ekologiczna i katastrofa informacyjna. Odra płynie na obszarze pięciu województw i na obszarze wszystkich pięciu odnotowano podwyższone parametry trującej substancji. Na razie nie wiadomo jednak co dokładnie i skąd wyciekło. Winnych nie ma! Problem trwa podobno od wiosny, a wiemy, że nic nie wiemy. Służby państwowe miały informacje, reagowały zbyt późno. 17 dni przeczekiwania, liczenia na cud? Do tej pory nie znamy ani rozmiaru katastrofy, ani przyczyn, ani sprawców, ani skali zagrożeń. Katastrofa stała się, przy okazji, sprawą polityczną. Przyroda, która o tym nie wie, … umiera.
Co dalej? Możemy śledzić media na bieżąco.